Podcast. Seria europejska odc. 1

Audiodeskrypcja odcinka:

„7 milionowa Serbia jest środowiskową zakałą Europy. I choć uwielbiam ten kraj, i uważam Belgrad ma imprezowy słowiański vibe, jak żadne inne miasto na naszym kontynencie, to spojrzymy prawdzie w oczy. Jeśli UE siłą nie wyciągnie Serbii z tej głębokiej dupy, w której ten kraj znajduje, to wciąż będzie truć swoich obywateli oraz obywateli sąsiednich krajów.

A sam Belgrad to miasto kontrastów. Obok nowych wieżowców w ekskluzywnej dzielnicy Waterfront ścieki płyną prosto do rzeki Sawy, w mieście jest co najmniej kilkadziesiąt odpływów, z których odprowadzane są nieczystości.

Mieszkańcy Belgradu, którzy są właścicielami pływających domów letniskowych na rzece boją się pływać w rzece, a wędkarze alarmują, że zasoby rybne są na wyczerpaniu.

Co roku w stolicy Serbii w wodach powierzchniowych ląduje objętość ścieków, która mogłaby wypełnić 60 tys. basenów olimpijskich.

A każdy rok jest gorszy od poprzedniego.

Serbii daleko do spełnienia norm, których spełnienie jest konieczne aby Serbia mogła dołączyć do Wspólnoty Europejskiej.  

Przed przystąpieniem do UE Serbia musi dążyć do oczyszczania ponad 90% ścieków komunalnych. Szacuje się, że aktualnie odsetek oczyszczanych ścieków wynosi 15%, Serbia oczywiście nie jest osamotniona w tych niechlubnych liczbach, w Albanii i Bośni i Hercegowinie jest podobnie. Ale to Serbia zajmuje ostatnie miejsce w Europie pod względem oczyszczanych ścieków.

Spełnienie norm środowiskowych, które umożliwiłby wejście Serbii do UE będzie kosztować około 15 miliardów euro. Z czego ponad 7,5 miliarda trzeba by przeznaczyć na sektor wodno-ściekowy.

Serbia rozpoczęła rozmowy akcesyjne z UE dziesięć lat temu.

Konieczne są reformy gospodarcze, sądownicze i prawne, a także naprawa stosunków z sąsiednim Kosowem. Co wydaje się mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że ta kwestia roszczeń do Kosowa wracała jeszcze w ubiegłym roku.

Przemysł w Serbii wystrzelił po drugiej wojnie światowej, wtedy będącej integralną, niezwykle ważną częścią Jugosławii. I ten klimat industrialny wciąż jest obecny, panorama Belgradu jest usiana kominami fabryk z czasów komunizmu. A smog często spowija miasto, Serbia jest w tej niechlubnej czołówce krajów które mają wysoki, jeden z najwyższych na świecie odsetek przedwczesnych zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem środowiska.

Przepisy nakładają na przemysł obowiązek przetwarzania odpadów w tym ścieków, ale niewiele zakładów ma dostęp do technologii. Producenci żywności, tekstyliów i farmaceutyków często odprowadzają ścieki bezpośrednio do kanalizacji.

Ze sprawozdania z kontroli państwowej wynika, że z dziewięciu projektów dotyczących oczyszczania ścieków, które mają zostać zrealizowane w 2023 r., sześć jest opóźnionych w stosunku do harmonogramu.

I tak zarówno Unia Europejska, jak i sam Europejski Bank Inwestycji udzielają Serbii wsparcia czy to w formie bezzwrotnych funduszy czy to w formie pożyczki. Choćby w 2022 roku Europejski Bank Inwestycyjny udzielił miastu Belgrad kredytu w wysokości 35 mln euro na budowę kanalizacji i oczyszczalni ścieków.

EBI zatwierdził także bezzwrotną pożyczkę w wysokości ponad 1 mln euro na inwestycje do których miasto miało dołożyć pozostałe 52 mln euro.

Co w takim razie robi Serbia źle, że jest tak źle?

W Raporcie rocznym Komisji Europejskiej dotyczącym Serbii wśród kluczowych zaleceń znajduje się między innymi „wzmocnienie zdolności administracyjnych i finansowych władz centralnych i lokalnych, w szczególności Serbskiej Agencji Ochrony Środowiska (SEPA) i inspektoratów ochrony środowiska”.

Jeśli spojrzymy na zalecenia z poprzednich raportów to od ponad 10 lat nic się nie zmieniło, to jest jedenasty czy dwunasty raz z rzędu ta sama informacja, ten sam problem. Brakuje ludzi, brakuje rozwiązań kadrowych.

Dodatkowo wiele problemów w Serbii wynika z nie tylko z braku rozwiązań technicznych czy braku pieniędzy, ale przede wszystkim z zaniedbań polityków na szczeblu lokalnym, regionalnym i państwowym. W Serbii nadal istnieje powszechne przyzwolenie na łamanie przepisów również przez same instytucje, które powinny to prawo egzekwować.

To co dzieje się w kwestiach środowiskowych w Serbii można określić mianem taktyki „krok do przodu, dwa kroki do tyłu”. Znaczącego postępu w polityce krajowej nie widać, są podejmowane małe kroki.

W 2019 roku grupa austriackich badaczy odnotowała „krytyczną” obecność bakterii E.coli w serbskim pasie Dunaju, ilość która realnie może stanowić zagrożenie dla ludzi. To pokazuje, że nawet tak rozległa rzeka, która przecież w wielu miejscach ma taki dziki charakter może zostać pozbawiona zdolności do samooczyszczania.

Szacuje się, że aż 40% mieszkańców kraju pije wodę niezdatną do picia. W autonomicznym okręgu na północy kraju Wojwodiny – stolicą jest Nowy Sad, około 600 tys. ludzi pije najgorszą w kraju wodę.

I raporty Komisji Europejskiej też to widzą, przekroczenia dotyczą nie tylko substancji biogennych – związków azotu i fosforu, ale również arsenu.

Ogromnym problemem obok gospodarki wodno-ściekowej w Serbii są odpady, i nielegalne składowiska. Przedstawiciele Komisji Europejskiej byli zszokowani wylewaniem ścieków do Dunaju i innych rzek czy składowiskiem odpadów budowalnych na torfowisku Reva, natomiast to tylko czubek góry przestępstw przeciwko środowisku.

Zarówno instytucje, jak i sami Serbowie mają takie samo podejście do odpadów. Chcą je mieć poza zasięgiem wzroku. Aż 80% odpadów komunalnych, 2,4 z 2,9 milionów ton rocznie trafia na czy to nielegalne składowiska czy składowiska, które nie są bezpieczne bo na przykład nie są wyposażone w żadne systemy, które separowałyby odpady i chroniły środowisko wodno-gruntowe.

Jak toksyczny koktajl zanieczyszczeń przenika w głąb gleby i zasila wody gruntowe możemy się tylko domyślać. Jedno z przedsiębiorstw zajmujących się gospodarką odpadami w mieście Bečej w północno-wschodniej Serbii informowało, że biegnący pod wysypiskiem i warstwą drenażową gruby kabel elektryczny, zaizolowany gumą stopił się w ciągu 6 miesięcy od położenia.

I tak, Serbowie protestują widząc jak źle jest zarządzany ich kraj, i jak wiele złych przyzwyczajeń pozostało z okresu komunizmu. Ale do przemian, które realnie mogłyby poprawić stan środowiska w Serbii pozostaje jeszcze daleka droga.”

Dodaj komentarz